czwartek, 17 września 2009

Sikh z odzysku?


Mniej więcej 2 lub 3 tygodnie temu dostałam od Mohiego sms-a dziwnej treści. Treść miała formę pytania, które lekko mnie zastanowiło. Mianowicie - mój mąż zapytał, czy nadal będę Go kochać jeżeli na powrót zapuści włosy i brodę. Odpisałam, że owszem - przecież nie kocham Go jedynie za łysy łep i ogoloną gębę, jednakowoż poznałam go jako człowieka o pewnym wizerunku i taki właśnie wizerunek w zasadzie mi odpowiada. Zapytałam - skąd nagle taka zmiana? W dosyć długim e-mailu wytłumaczył mi, że spotkał się z pewnym duchownym (czy jak tam go zwał) i po bardzo długich debatach i rozmowach z nim - uznał, że wszystkie jego życiowe niepowodzenia (jakie niewątpliwie go spotkały, przyznaję) być może wynikają z tego, że zawsze był upartym oportunistą życiowym, jokerem i człowiekiem niepodatnym na żadne manipulacje, tradycje i zasady. Stąd być może zawrócenie własnego "ja" na drogę tradycji, wiary i chociażby pozorów dla mas - miałoby okazać się dla niego szansą na poprawę tego, co uznał w swoim życiu za skopane i podupadłe. Owszem, do roku bodajże 2002 nosił tradycyjny sikhijski turban i brodę a zatem całkowitym odszczepieńcem nie był. Porzucił jednak i turban i zarost na poczet wygodnictwa i bezpieczeństwa życiowego, gdyż jako osobnik wielce podróżujący miewał nieprzyjemności - zwłaszcza na lotniskach gdzie brano go za podejrzanego Araba, który przecież już z samego założenia może być terrorystą. Odczuł to zwłaszcza po pamiętnym 11 września. Być może były też inne powody, dla których oswobodził swoją głowę z 5-cio metrowego zwoju materiału i począł inwestować w maszynki do golenia - nie wiem - ale z naszych rozmów nie wynikało nic innego. Poza tym, po pewnym czasie przyzwyczajenie wzięło górę i jak mówił - z ogoloną głową czuł się lekko i po prostu dobrze. Moim zdaniem równie dobrze wyglądał. Jego tradycyjne sikhijskie oblicze jakie widziałam na zdjęciach zawsze mnie lekko śmieszyło - zwłaszcza, że swego czasu Mohi był ... no nie owijając w bawełnę - po prostu za gruby. No więc po latach europejsko-amerykańskiego image, mój mąż zapragnął powrotu do przeszłości i korzeni. Przypuszczam, że gdyby nie pojechał do Indii, nie spotkał się z rodziną i owym guru - tematu by nie było. Owszem, wielokrotnie mi mówił, że jego rodzina bliższa i nieco dalsza nie pochwala jego ogolonej głowy i braku turbana - jednakże nigdy nie był tym nadto przejęty. Tak się trochę zastanawiam - jak On zamierza funkcjonować w naszym polskim społeczeństwie, w niewielkim jak nasze miasteczku w tym swoim turbanie... Czy rzeczywiście chce go nosić i wierzy, że dzięki temu odwróci się od niego zła passa finansowa - czyli ta, jaka najbardziej go w tej chwili trapi? Myślę, że jak wróci - będziemy mieli o czym dyskutować. Jakkolwiek tradycyjny Sikh w Indiach ma swoją rację bytu - tutaj w G. lepiej dla niego by było aby pozostał nim jedynie duchowo. "Powinienem trochę postarać się chociaż dla swojej mamy i sióstr - powiedział. Zaraz za Tobą i Aleksandrem są to najbliższe mi osoby. Wiele mi pomagają i wybaczają wszystkie głupoty i błędy jakie w życiu popełniłem. Jeżeli jednak nie zgodzisz się na to, abym zaprzestał strzyżenia włosów i golenia - nie będę wbrew Tobie". Nie powiedziałam nic ale będę mu to raczej perswadowała skoro już zdecydował się na życie w Europie, w Polsce, w małomiasteczkowym środowisku. Bynajmniej tak mi się wydaje, że tak będzie najlepiej dla nas wszystkich. Rodzina w Indiach powinna to zrozumieć - nawet mama Mohiego, z którą jest bardzo związany. Nie znam jej osobiście ale miałam okazję rozmawiać przez telefon i widzieć przez kamerkę na skype. Miła, serdeczna kobieta a do tego z poczuciem humoru. I rzeczywiście bardzo wyrozumiała. Mohi w ogóle ma wielki szacunek do kobiet. Zawsze mnie to bardzo intrygowało i jest to jedna z jego zasadniczych cech charakteru jakie po prostu uwielbiam. Mohi wraca w listopadzie. Dokładnie za 2 miesiące. Czyżbym na lotnisku miała powitać męża o zmienionym wizerunku? W sumie jestem ciekawa ha ha. No i jeszcze nie ustaliłam czy wybiorę się na to lotnisko by go powitać. Być może będziemy z Olem czekać na niego w domu z polskim obiadem za jakim nasz stary Sikh już tęskni?

2 komentarze:

  1. Ale się rozpisałaś Asiu,aż żałuję,że nie miałam czasu zajżeć tu wcześniej.Bardzo to ciekawe i łądnie napisane,z przyjemnością się czyta. Ja tez jestem ciekawa jak Mohi będzie wyglądał w turbanie na głowie.Muszę go zobaczyć. Całuski dla Aleksandra:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Puścić na pół roku między "swoje wrony", Ula, i już "nawrócenie". Ciekawa czy i na jak długo LOL ;-)

    OdpowiedzUsuń

Dobre słowo zawsze mile widziane :-).