poniedziałek, 8 sierpnia 2016

Tęsknota

A jednak tęskno mi trochę do naszego domu w Gr...

Tęskno mi też do Em, który akuratnie jest w New Delhi...

Jemu tęskno do nas...

Tak sobie czasem myślę, że nasze życie zbudowane jest głównie na tęsknocie...

Przykre uczucie.

19 komentarzy:

  1. A może, gdybyście oboje dobrze pokombinowali to dałoby się ten stan zmienić???
    Chłopcom ten tata przydałby się na miejscu, w domu.Zawsze kontakt osobisty jest lepszy niż ten na SYPE.Oni teraz łatwo się zaaklimatyzują wszędzie, za kilka lat będzie trudniej.
    Przytulam Cię, moja smutna Amishko;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu, problem jest w tym, że ani ja, ani chłopcy nie chcemy opuszczać tego grajdołka. Nie za bardzo lubię swoją pracę, to fakt (pewnie przykry, ale prawdziwy) ale miejsce, mieszkanie - miłe. Oli powiedział mi ostatnio, że nie che mieszkać nigdzie indziej. Pewnie kiedyś mu się to zmieni. A może nie?

      Usuń
    2. Nie zapominaj, że Oni są w wieku, gdy ich nastawienie do rzeczywistości jest zależne od "siły propagandy". Gdybyś Ty wykazywała więcej entuzjazmu do zmian to i Oni mieliby inne nastawienie. Dzieci z natury są ciekawe świata a każdy wyjazd poza domowe , znane pielesze (w tym i P.) rozwija dzieciaki- uczą się, że poza własnym zaściankiem też jest ciekawe życie a ludzie nie odżywiają się małymi dziećmi:)))
      Moje Krasnale bez trudu zamieniły Monachium na Berlin, tym samym zmieniając przedszkole, kolegów, wychowawców. A tu, nawet chodząc wciąż do tej samej szkoły/przedszkola wciąż mają nowych kolegów, bo na okrągło jedni ubywają, inni przybywają.Te Krasnale to już zwiedziły więcej Europy niż ja przez całe życie.Daj im możliwość poznawania świata, bo tak naprawdę masz takie możliwości.
      Miłego;)

      Usuń
    3. Anabell, nie wszystko zależy ode mnie ;-). Em wcale nie chciałby, żebyśmy się przenieśli do Ams., bo sam nie jest pewien swojej przyszłości w tym mieście i kraju. Zdecydowanie wolałby do Polski, bo uważa ją za bardziej bezpieczną i szczęśliwą dla nas i... powoli, drobnymi kroczkami robi wszystko, aby być bardziej tu, niż tam. A chłopakom po trochu pokazujemy świat i z czasem będzie tego więcej.

      Nie ma w naszym przypadku łatwej decyzji (to naprawdę skomplikowane). Trzeba trzymać się tego, że jednak mimo wszystko jesteśmy razem, choć często osobno i żadne uczucia nie podlegają dyskusji ;-). A tęsknota raz się pojawia, raz znika - życie na szczęście nie pozwala się w niej topić na amen.

      Usuń
    4. Sądzę, że tu teraz też nic nie jest pewne. Bo wraca powtórka z PRL i to gorszym wydaniu.

      Usuń
    5. Nic nie jest pewne, ale bezpieczniej jest na pewno - zwłaszcza na naszej zapadłej wsi he he he ;-).

      Usuń
  2. ale od tęsknoty do tęsknoty są te cudne wspólne momenty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat nie podlega dyskusji, Jo, he he :-)))

      Usuń
  3. Rozumie...tesknota boli...
    Tule :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Luxiu, na szczęście nie jest uczuciem permanentnym :-).

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Zastanawiałam się kim jest Gimikis, ale teraz już wiem ;-)

      Usuń
  5. Oj, to chyba taki znak naszych czasów, że coraz więcej par w rozjazdach i widują się przelotnie.

    Zgadzam się z Anabell, dzieciaki małe są stworzeniami o niespotykanej elastyczności, przeszczepiają się na nowy grunt łatwo jeśli oczywiście rodzice potrafią to nowe miejsce i nową rzeczywiśtość ukazać w pozytywnym świetle i sami entuzjastycznie podchodzą do zmian. Zresztą krajobraz można zawsze wybrać mniej lub bardziej podobny. Największym problemem jest brak rodziny na codzień, to boli bardziej niż zmiana krajobrazu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znak czasów na pewno, EwKo, a u nas dodatkowo nacjonalne pomieszanie.

      Wiem też, że dzieci są elastyczne i łatwo je przeszczepić tu i ówdzie, ale u nas to naprawdę wszystko jest tak skomplikowane, że ciężko mi to tłumaczyć.

      Usuń
  6. nic nie trwa wiecznie, ani dobre, ani złe, zawsze możesz wpłynąć na bieg wydarzeń. kiepsko, jeśli człowiek nie kreuje własnej przyszłości, tylko poddaje się warunkom i ograniczeniom. wiem, co piszę - z autopsji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moze sa po prostu skazani na tesknote, bo gdy beda juz razem. Przeciwstawia sie temu niby podlemu losowi, wtedy zacznie Amisha tesknic za swoim zostawionym w Polsce grajdolem. I to mocno tesknic...czyli tak zle i tak niedobrze. jedno jest pewne, my tu sobie gdyb, gdyby...a oni nie beda wiedziec jak bedzie jezeli tego nie zrobia.
      Tyle tylko , ze w zyciu jest tak, ze jak juz jeden bol zalatwisz to drugi sie wpieprza, ktory nie zaistanialby gdyby nie zmiana okolicznosci. :))

      Usuń
    2. Jak wyżej napisałam już w kilku komentarzach - nic nie jest tak proste w naszym przypadku jak się wydaje. To nie jest kwestia mojej decyzji o tym, że chcę, bądź nie, przenieść się za granicę. Jeśli nawet - to jeszcze nie jest ten czas i na pewne rzeczy nie mam żadnego wpływu. Ale jestem dobrej myśli. Tęsknota zaś, czasem dotyczy nawet tego człowieka, który jest obok, więc bywa uniwersalna... Tak myślę.

      Ania - pewnie, że tęskniłabym za swoimi stronami. Ja tu mam całą rodzinę, z którą jestem bardzo blisko. Dziś to też ewenement. Moi chłopcy też są jej nieoderwaną częścią.

      Usuń
  7. Nie znosilam tego uczucia. Ja go wrecz uwazalam za cos niegatywnego i ta chec pozbycia sie go spowodowala podjecie pewnych decyzji. Niestety uczucia nami kieruja. Ale podejmowanie decyzji zwiazanych z uczuciami, pomimo tego, ze to jest istotny element pchajacy nas do zmian- zmiana stanu uczuciowego- nie gwarantuje wewnetrznego pokoju i szczescia. Bo zawsze znajdzie sie cos co nam w nowej sytuacji uczuciowo bedzie znowu przeszkadzalo. Prawdea jednak chyba jest, ze lepiej razem , pomimo wszystko razem , niz bycie rodzina na odleglosc.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toteż ja nie podważam tej prawdy, Aniu. Zwłaszcza, że Em jest fajnym ojcem i takimże mężem. Gdyby nam na sobie nie zależało - żyjąc w rozłąkach już dawno rozłączylibyśmy się na amen. I masz rację, że podejmowanie decyzji związanych z uczuciami nie gwarantuje wewnętrznego pokoju i szczęścia gdzie indziej i w innych okolicznościach. Ale też - nie popadajmy w pułapkę szczęścia - życie to cała paleta uczuć i emocji - tych złych i przykrych także. Ważne, by być tego świadomym i nie gonić jedynie za światem zza różowych okularów...

      Usuń

Dobre słowo zawsze mile widziane :-).